Wyobraźnia
Wreszcie, acz powoli, ugruntowuje się świadomość, że Polska Rzeczpospolita Ludowa była sowiecką okupacją. I że zatem także nie godzi się odpowiedzialnością za zbrodnie, takoż łajdactwa okupantów i ich kolaborantów, władców i rządców peerelu oraz za konsekwencje tych działań – obciążać ich ofiar. Ale ostatnio usłyszałem też wiele głosów, krytykujących stwierdzenie, iż Polska Rzeczpospolita Ludowa nie była Polską. Owo oczywiste stwierdzenie przedstawiane bywa wręcz jako mały, niedorzeczny, kuriozalny wykręt, jako próba chytrego zbycia się odpowiedzialności za brudne czyny (np. Kielce, Akcja Wisła, 1968), bo przecież – twierdzą owi krytycy – oczywiście Polska istniała. Usłyszałem całkiem niedawno tego rodzaju krytyki, wypowiadane w mediach w tonie pouczająco-szyderczym, wypowiadane przez uczonych, profesorów Uniwersytetu, historyków literatury i autorów kulturalnych audycji w publicznej telewizji. Bardzo tym zasmucony pomyślałem, że po prostu należy zatem użyć wyobraźni.
Wyobraźmy sobie taki polski rząd, w
którym ministrem obrony nie jest towarzysz Jaruzelski, a generał Władysław
Anders, a ministrem spraw wewnętrznych na przykład generał August Emil
Fieldorf. Rząd, w którym ministrem spraw zagranicznych jest Jan Karski, a
premierem nie Józef Cyrankiewicz z gangu odrąbywaczy rąk (w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej) – a: Witold Pilecki. Wyobraźmy sobie, że
paryska to jest oczywiście bułka, a książę Giedroyć prowadzi w Warszawie
słynny think tank, instytut i wydawnictwo, zaś w chwilach
wolnych wykłada na najlepszych polskich uniwersytetach. A Mieczysław Grydzewski
prowadzi koncern medialny. Wyobraźmy sobie, że w kraju żyją i tworzą: Witold
Gombrowicz, Józef Czapski, Ferdynand Goetel, Józef Mackiewicz z panią Barbarą
Toporską, Gustaw Herling-Grudziński, Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Sergiusz
Piasecki, Marian Hemar, Tymon Terlecki, Teodor Parnicki, Józef Wittlin, Florian
Czernyszewicz, Andrzej Bobkowski, Józef Łobodowski, Stanisław i Andrzej
Vincenzowie… Wyobraźmy sobie, że Franciszka i Stefan Themersonowie prowadzą tu
ośrodek sztuki, ale i – oczywiście – wyobraźmy sobie, iż przez te 45 lat nie ma
cenzury i sowieckiej polityki kulturalnej.
Wyobraźmy sobie, że generał Stanisław Sosabowski nie był
magazynierem w fabryce elektrosprzętu a generał Stanisław Maczek barmanem w
Edynburgu…
Wyobraźmy sobie, że gospodarka była wolna, bez grabieży,
„bitwy o handel”, „ręcznego sterowania” i domiarów, że system prawny był
normalny i że cała ogromna liczba znanych i nieznanych, tułających się po
świecie, poniżanych i cierpiących z tęsknoty, wybitnych i mniej wybitnych
Polaków mogła spokojnie wrócić do Polski, odbudować ją i tworzyć… Że profesor
Jan Czochralski mógł bez przeszkód pracować, a inżynier elektronik Jacek
Karpiński nie musiał był zająć się hodowlą drobiu…
Wyobraźmy sobie, iż towarzysz Wiesław przewodził stronnictwu politycznemu –
zapewne – na progu wyborczego progu, coś jak dziś SLD (wszak sam Stalin dziwnie
przytomnie stwierdził, że wprowadzenie komunizmu w Polsce
byłoby podobne do nałożenia siodła na krowę, a w roku 1944
delegatom PKWN bez ogródek wyłożył: gdyby nie było Czerwonej Armii
– to przez tydzień i was by nie było).
I wreszcie wyobraźmy sobie, że wydarzyło się mnóstwo
rzeczy, które się nie wydarzyły, bo nie mogły i nawet pojęcia nie mamy o tym,
co straciliśmy.
Więc – Polska Rzeczpospolita Ludowa
nie była Polską, była sowiecką okupacją – klepniętą demoliberalnym dealem (ach, nie zapominajcie o tym, wy autoryteci, zwodzący publiczność demoliberalnymi
bawidkami!). I gdy słyszę, co wygadują o tym profesorowie Uniwersytetu i
chłopacy od audycji kulturalnych – i że to uchodzi – myślę, że długo jeszcze Polski nie będzie.
Naród
Polski,
ujmując rzecz w kategoriach biologii, w latach 1939-1989 doznał potężnego
uszczerbienia puli genetycznej i potężnej dewiacji kulturowej. Nadto jeszcze
Polacy, tak ekstremalnie doświadczeni dwoma wdrożeniami teorii ewolucji:
komunizmem i nazizmem, sami, bez refleksji nad swoim doświadczeniem, ochoczo
wdrożyli sobie kolejną wielką jej realizację: ewolucjonistyczą definicję wolnego rynku.
Nie chcę jednak zakończyć w tonacji
minor – beznadziejnej. Bo i biologizm jest nieprawdą. Mądrości udziela Bóg i –
u Boga wszystko jest możliwe. Gorąco namawiam do szukania Odpowiedzi – i do
tego, by nie zatrzymać się na jakimś pozorze prawdy,
by nie poprzestać na byle czym.
Opublikowane 20.03.2018 r.: