ODZYSKIWANIE ROZUMU. CZĘŚĆ PIERWSZA. ROZDZIAŁ 2. ŻYCIE / NASIONA.

Widzimy – żaba. Obserwować ją, zmierzyć, opisać. Ma łapy i łapki. Błony pławne między palcami. Ma oczy, pyszczek. Aby zobaczyć, jak t o  działa zaglądamy do środka... – Stop, stop...

Za późno. No tak... Przecież już nie badasz ż y c i a.

 

No – tu ma mózg, tu ma mięsień taki, tam inny, kości, serce... Ale oto żaba już znikła. Badasz już z  w ł o k i  żaby. Już to, co najważniejsze, a co badasz – żyjące stworzenie, unicestwiłeś. Z tym, co badasz i co najważniejsze w tym badaniu – rozminąłeś się. Już nie badamy tego, co zamierzaliśmy. To już nie: żyjące żywe stworzenie, a pozostałe po nim truchło i rozkład. A przecież biologia to: bios – życie, logos – słowo, nauka. Zatem biologia jest nauką o  ż y c i u.  A oto na podstawie wiedzy – p r o s e k t o r y j n e j –  badacze ci budują ludzkie nadzieje na triumf nauki nad śmiercią, składają obietnicę.

 

Zabijać, by zbadać na czym polega życie, "jak działa"... Wiedza ma być o życiu – a oto materiał, budulec, forma. Nie: życie a pozostałość po życiu, ślad po życiu.

 

Zabijanie bez tego wstrząsu, że: oto teraz zabijam, że: oto dotykam życia samego – bo skupiony na jego materialnym fragmencie, jego materialnym byciu... Myślą, że to właśnie jest  c o ś. A Pismo Święte traktują jak bajki. Najbardziej, w ich pojęciu elegancko – jako mity, na równi z kultami bożków.

 

Tchnienie życia, duch życia – tak w oczywisty sposób są widoczne... Oczywista jest różnica między żywym człowiekiem, a ciałem zmarłego.

 

Albo – przyjrzyjmy się: oto martwy, a oto żywy wróbel. Ten martwy – dopiero co zdechł. Czy widzisz coś, czego nie widać, a co jest w oczywisty sposób widoczne? Przecież są prawie identyczne: ten żywy i ten martwy. Tym czego nie widać, ale co jest w oczywisty sposób widoczne, jest – życie. Jest czymś w oczywisty sposób widocznym, obecnym, a nie widać go.

 

Widzi się "poruszoną materię" i zdaje się, że łącząc te składniki, tworząc tę strukturę – wystarczy jakoby puścić prąd i – to wszystko. Kojarzy się to z elektrowstrząsami stosowanymi by wzbudzić akcję serca – ale owo wzbudzanie prądem akcji serca nie jest tworzeniem życia przez podłączenie do prądu. Samo myślenie o człowieku jakoby był biomaszyną jest u podstaw, z gruntu fałszywe. Że elektrowstrząsami daje się pobudzać czy elektrycznie regulować pracę serca – nie oznacza, że człowiek jest  "strukturą na prąd".

 

Człowiek "umie stworzyć" człowieka. To się dzieje inną zupełnie drogą, zupełnie inaczej.

 

 

     ■

 

Przeczytałem jak to w jednym z krajów skandynawskich, w specjalnie przygotowanych jaskiniach gromadzone są zapasy nasion roślin uprawnych z całego świata, aby na wypadek jakiegoś kataklizmu tam, w specjalnym mikroklimacie, w bezpiecznym miejscu – przetrwały. By było co siać, by było co jeść.

 

Uczeni mówią: wiemy wszystko, już tylko mało co nam brakuje! Ale pomyśl – przecież chemicznych składników tych nasion wszędzie jest pełno. I nie trzeba ich  s p e c j a l n i e  chronić, zatem konsekwentnie według tego myślenia powinno się gdzieś zgromadzić worki ze składnikami chemicznymi, precyzyjne wagi, mieszadła i komplety foremek. Składniki się miesza, wyciska foremką, suszy – i gotowe. Potem do ziemi i wyrasta lipa miodna. Rosną grusze, pietruszki, dynie i... Nie? Przecież co rusz ogłaszają, że wiedzą jak powstało życie...

 

Nie tworzyliby magazynu nasion, a zgromadziliby receptury: to na marchew, to na podgrzybki, to na pszenicę jarą, to na cebulę dymkę... I składniki, dobrą wagę, mieszadło i foremki... Co jest takiego cennego w tych nasionach oprócz ich składników chemicznych, które przecież można zgromadzić w workach, co takiego, do zachowania czego potrzeba owych specjalnych warunków?

 

Znaczy, że czegoś w tej wiedzy, o której mówią, że ją mają już właściwie całą, nie ma, czegoś brakuje – i to zasadniczego.

 

Bo oto tylko kupka piachu, proch, wypełniacz, materiał – chociaż chemicznie – tożsame z nasionkiem.

 

 

     ■

 

Wróbel jest martwy – bo ustał w nim metabolizm? Wystarczy ten metabolizm  u r u c h o m i ć?